Freelancerem może być tylko ktoś, kto potrafi dobrze zarządzać swoimi finansami. Dlatego dziś kilka słów o oszczędzaniu.

W pracy freelancera zdarzają się miesiące, w których zarabia się bardzo mało, a są i takie, w których zarobisz kilka razy więcej niż pracując na etacie. Trzeba nauczyć się mądrze gospodarować pieniędzmi, zarówno w tych okresach, gdy jest ich dużo, jak i wtedy, gdy zleceń brakuje.

Idealnie jest, gdy możesz przewidzieć, kiedy przyjdą lepsze miesiące dla Twojego biznesu, a kiedy nieco gorsze. To jest możliwe na przykład w biznesach, które cechuje sezonowość – jak ogrodnictwo. Będąc ogrodnikiem wiesz, że Twój sezon trwa od marca/kwietnia do listopada. Zimą musisz przygotować się na brak przychodów lub niewielkie przychody od czasu do czasu.

W pracy copywritera aż tak dużych regularności nie ma, nie ma także takich wahań jeśli chodzi o miesięczne przychody, ale i tak warto nauczyć się zarządzania pieniędzmi i oszczędzania. Opowiem o moim systemie oszczędzania i kilku zasadach,  których trzymamy się zarządzając naszym domowym budżetem.

1. Zapisywanie wszystkich wydatków

To kluczowa sprawa jeśli chodzi o oszczędzanie. Często słyszę od znajomych czy rodziny narzekania na to, że nie mają pieniędzy albo na coś ich nie stać. Pytam wtedy: a ile wydajecie na codzienne życie – jedzenie, chemię, rachunki? Najczęściej słyszę: „nie wiem, nie liczyłem„. To właśnie powód, dla którego wydaje Ci się, że nie masz pieniędzy.

Pomijam tu sytuacje, w których na brak pieniędzy narzekają osoby bezrobotne lub zarabiające najniższą krajową – bo te mają prawo do narzekań. Ale często słyszy się twierdzenia, że np. „nie stać nas na dziecko” albo „nie stać nas na wakacje w tym roku” od ludzi, którzy zarabiają np. średnią krajową, czyli ok. 2700 zł netto. Zapewniam, że jeśli rodzina jest dwuosobowa i obie osoby zarabiają średnią krajową, to stać je i na wakacje za granicą, i na książki, i na wyjścia do restauracji, i nawet na dziecko.

Zapisywanie wydatków ma sens tylko wówczas, gdy zapisujesz KAŻDĄ wydaną złotówkę – w warzywniaku, na bilet autobusowy, na bułkę, na prezent dla bliskiej osoby, na mieszkanie, na jedzenie. Ma sens także wtedy, gdy zapisujesz NA CO, a nie tylko ILE wydałeś. Dzięki temu pod koniec miesiąca możesz spojrzeć na zapiski i dowiedzieć się, na co poszła cała wypłata w tym miesiącu 🙂

2. Kategoryzowanie wydatków

Zapisywaliśmy wszystkie wydatki przez około 2 lata i to pozwoliło nam mniej więcej oszacować kwotę, jaka potrzebna jest do życia. Dzięki zapisywaniu wiemy na przykład, że moglibyśmy przeżyć miesiąc tylko za jedną z naszych pensji – może nie na takim poziomie, jak byśmy chcieli, ale przeżyć się da. Dzięki zapisywaniu wydatków wiemy także, ile potrzebne nam będzie na dwutygodniowy wyjazd na urlop, a ile na krótki wypad na weekend za miasto.

Ale po 2 latach zapisywania wydatków okazało się, że wprawdzie zapisujemy i wiemy, ile wydajemy, ale wcale przez to nie wydajemy mniej i nie oszczędzamy. To sprawiło, że ulepszyliśmy nasz system, wprowadzając do niego kategoryzację wydatków. Dzięki podzieleniu wydatków na kategorie mogliśmy zorientować się, jak wiele wydajemy na rozrywkę, na jedzenie, chemię itp.

Nasze kategorie to: jedzenie, chemia i leki (jako jedna kategoria), rozrywka, inwestycje i dom, rachunki, auto i podróże. Osobna kategoria to niesklasyfikowane nigdzie indziej wydatki „duże” czyli naprawy auta i naprawy w domu, ubezpieczenia itp. Ty możesz podzielić swoje wydatki na takie kategorie, jakie odpowiadają Twoim potrzebom.

3. Narzucenie limitu wydatków

Trzeci i ostatni krok, który zastosowaliśmy w naszej domowej księgowości i który przyniósł ogromną poprawę i duże oszczędności to narzucenie sobie limitu na konkretne kategorie. Okazało się bowiem, że nawet kategoryzacja nie była skuteczna, jeśli wydawaliśmy bez ograniczeń pieniądze na wszystko, co chcieliśmy w danej chwili kupić – zdarzało się, że wydaliśmy więcej, niż wynoszą nasze średnie miesięczne zarobki. Tu potrzebna była zmiana i ograniczenie wydatków w poszczególnych kategoriach.

Ograniczenie można narzucić sobie w pierwszym miesiącu na podstawie poprzedniego miesiąca. Czyli jeśli w październiku na jedzenie wydaliśmy na przykład 1000 złotych, to narzućmy sobie ograniczenie na listopad do 900 zł. Oznacza to 30 zł do wydania każdego dnia. Na jedzenie to całkiem spory budżet. Podobne ograniczenia nałóż sobie na inne kategorie, które wyszczególniłeś w wydatkach.

Oczywiście każdy musi sobie sam narzucić ograniczenia tak, by odpowiadały jego potrzebom i możliwościom finansowym. Oszczędzanie nie polega na tym, żeby wydawać jak najmniej i wszystkiego sobie odmawiać, tylko na tym, żeby mądrze gospodarować środkami, które się posiada. My narzucamy sobie takie limity, żeby np. budżet rozrywkowy pozwalał nam na kupno kilku książek w miesiącu lub wyjście raz w tygodniu do kina. Z kolei jeśli chodzi o leki – tu limitów się nie trzymamy, bo leki trzeba kupić, niezależnie od tego, ile kosztują.

W czym pomaga kategoryzowanie wydatków i narzucanie limitów?

Jeśli stworzysz sobie własny arkusz, w którym zapisywać będziesz wszystkie wydatki, a także limity na poszczególne kategorie wydatków, jesteś na najlepszej drodze do oszczędzania. Dzięki takiemu arkuszowi:

– wiesz ile kosztuje Cię codzienne życie – jedzenie, chemia.

– zaczniesz inaczej podchodzić do wydatków na jedzenie na mieście i na alkohol. My wszystko co jemy na mieście wpisujemy w kategorię rozrywka. To oznacza, że jeśli zjemy obiad w restauracji, nie będziemy mieć już budżetu w tym tygodniu na wyjście do kina, a kupując 2 wina czy kilka piw na weekend – rezygnujemy z zakupu książki. Mając taką świadomość, podejmujesz bardziej przemyślane decyzje zakupowe.

– rozkładasz większe wydatki (np. na akcesoria do domu) na części. Jeśli wiesz, że w tym miesiącu na rzeczy do domu możesz wydać np. tylko 200 złotych, kupujesz jeden komplet garnków, a nie komplet garnków, komplet patelni, czajnik bezprzewodowy i sztućce. Dzięki temu nie przekraczasz budżetu, jakim dysponujesz i nie popadasz w długi (a o te łatwo, gdy korzysta się z kart kredytowych).

– wiesz dokładnie, jak dużo pieniędzy musisz zaoszczędzić, żeby wyjechać na wakacje.

– wiesz, ile kosztuje Cię utrzymanie samochodu – wszystkie naprawy, ubezpieczenie, zmiany opon, benzyna. Podsumowując wszystkie wydatki, poniesione w ciągu roku i dzieląc je przez 12 otrzymaliśmy średni miesięczny koszt utrzymania samochodu, który mocno nas zaskoczył.

– wiesz, ile wydajesz na utrzymanie zwierząt domowych.

– wiesz, ile kosztuje utrzymanie dziecka i możesz policzyć, czy faktycznie stać Cię na drugie.

– zapisując nie tylko ILE wydałeś, ale też KTO wyłożył pieniądze, możesz sprawiedliwie dzielić się z partnerem wydatkami na życie.

– możesz porównać swoje wydatki z wydatkami znajomych, którzy prowadzą podobne kalkulacje. Z rozmów ze swoimi wiem, że są tacy, którzy na samo jedzenie wydają miesięcznie ok. 1500 zł, ale tacy, którzy mieszczą się w budżecie 600 zł i wcale nie odmawiają sobie bardziej wyszukanych potraw. Nam udaje się osiągnąć kwotę o kilkaset złotych większą, ale wciąż dążymy do ograniczenia wydatków na tyle, na ile to będzie możliwe.

I wreszcie ostatnia zaleta – zapisując wydatki i ograniczając te, które nie są niezbędne, możesz wygospodarować miesięcznie sporą sumę na to, co najbardziej lubisz – książki, podróże, imprezy, ubrania, kosmetyki, drobiazgi do domu, elektroniczne gadżety czy uzbierać na nowe auto. A to najlepsza motywacja do oszczędzania.


Zapisz się na newsletter i pobierz bezpłatne materiały!

Po zapisaniu się na newsletter otrzymasz listę 12 technik, dzięki którym inni uznają Cię za eksperta w branży oraz specjalny rabat na moje produkty!

Zostaw swój adres e-mail żeby pobrać je w formie pliku PDF.

Zapisałeś się na newsletter. Sprawdź swoją skrzynkę e-mail, dostaniesz wiadomość ode mnie! Jeżeli jej nie znajdziesz, zajrzyj do folderu SPAM.