Pracując dla wielu klientów – czy to w domu, czy w małej firmie poza domem, będziesz musiał zmierzyć się z dylematem – czy pracować dla jednego lub kilku dużych klientów, za duże pieniądze, czy dla wielu małych, za mniejsze stawki.

Przez kilka lat pisania tekstów na zlecenie miałam okazję pracować dla dużych agencji i realizować zlecenia dla marek znanych z telewizyjnych reklam, ale spora część mojej pracy to małe zlecenia, pojedyncze teksty dla firm, o których zapewne nigdy nie usłyszysz. Od dłuższego czasu stawiam na małych klientów – i jest to mój świadomy wybór, mimo iż moje portfolio i doświadczenie pozwoliłyby mi znaleźć także większe zlecenia i współpracować z agencjami. Dlaczego wolę taką metodę małych kroczków? Powodów jest bardzo wiele. Może część z nich pomoże Ci zdecydować, który sposób zarabiania jest dla Ciebie bardziej optymalny.

Praca dla dużych klientów – plusy i minusy

Duży klient, współpraca ze znaną agencją to prestiż, możliwość pochwalenia się ciekawymi zleceniami w portfolio, a co za tym idzie – możliwość zdobywania kolejnych dużych zleceń w przyszłości. Duży klient to także gwarancja większych zarobków – znane firmy, wielkie korporacje mają zupełnie inne budżety na projekty stron internetowych czy reklamę w internecie, a więc stawka, jaką za swoją część pracy może wynegocjować copywriter czy grafik, nawet pracujący jako freelancer na zlecenie agencji jest znacznie większa niż w przypadku małych firemek. To niewątpliwie plusy. Wystarczy czasem jedno takie zlecenie w miesiącu i nie musisz robić nic więcej.

Ale praca dla dużych klientów ma też wady. Przede wszystkim takie zlecenia trafiają się rzadziej – chyba że tych dużych klientów masz kilku czy kilkunastu, wówczas możesz liczyć na to, że co miesiąc ktoś podrzuci Ci coś nowego do zrobienia. Z drugiej strony – dużemu klientowi nie możesz odmówić i często oznacza to pracę po nocach. Niestety rynek, na którym pracuję – rynek reklamy internetowej i marketingu w internecie mówiąc najogólniej – to rynek, na którym o terminach decyduje klient. To klient przychodzi do agencji i mówi – chcę mieć stronę internetową na poniedziałek. A agencja nie ma wyjścia, zgadza się i pracuje w popłochu, żeby zdążyć. W niewielu biznesach tak jest – jeśli idziesz do mechanika samochodowego, to on mówi Ci, na kiedy może naprawić Twoje auto, jeśli chcesz zapisać się do fryzjera – on wyznacza termin, w którym może Cię przyjąć itp.

Duży klient i duże zlecenia to duże pieniądze, ale na ogół także konieczność liczenia się z dłuższymi terminami płatności. Może więc się okazać, że przez cały listopad będziesz pracować nad zleceniem, za które wynagrodzenie wpłynie do Ciebie w styczniu. Musisz być na to finansowo przygotowany.

Plusem dużych klientów i współpracy z agencjami jest z pewnością to, że nic tu nie dzieje się „pod stołem” – zawsze podpisana jest umowa, wszystkie formalności dopełnione tak jak trzeba. Minusem niekiedy bywają różne zapisy w umowach – między innymi o karach umownych czy karze za złamanie klauzuli o poufności. To może niektórych odstraszać.

Dla mnie wadą pracowania dla agencji i dla dużych klientów jest stres związany z przygotowaniem materiałów. Zawsze wiem także, że agencja będzie miała jakieś uwagi albo klient przyśle poprawki i niekiedy nad jednym tekstem muszę pracować po kilka razy. Mniejsze firmy raczej nie kwestionują moich tekstów, jeśli dostaję poprawki do zleceń, to raczej kosmetyczne.

Małe kroczki – dlaczego wolę mniejsze zlecenia?

Wypracowałam sobie taki model pracy, że realizuję małe zlecenia każdego dnia, spędzając na pracy kilka godzin dziennie w dni robocze. Małe zlecenia są co prawda mniej opłacalne (bo w przeliczeniu na godziny na małych zleceniach zarabiam mniej złotych w godzinę), ale za to nie są stresujące. Nie wracają też nigdy do mnie poprawki, albo wracają kosmetyczne uwagi, co na ogół oznacza, że jeśli z jakimś zleceniem się uporałam, to mam je z głowy i nie muszę już do niego wracać. Pod koniec miesiąca albo po akceptacji tekstów przez klienta wystawiam fakturę, a na płatność rzadko czekam dłużej niż dwa tygodnie. To bezsprzecznie ogromne zalety pracy dla małych klientów.

Ponadto pracując dla mniejszych firm mogę w ciągu miesiąca zrealizować więcej zleceń, dla większej liczby zleceniodawców. To oznacza, że mogę mieć portfolio 6-10 stałych klientów, którzy co miesiąc lub co kilka miesięcy wracają po kolejną porcję tekstów – na strony, ulotki, mailingi czy po artykuły prasowe. Mając aż tylu klientów nie muszę martwić się, że gdy któryś z nich zrezygnuje ze współpracy – zostanę bez pracy i bez dochodów. Dzięki temu jako freeelancer pracujący dla małych klientów jestem całkowicie wolna od stresów osoby pracującej na etacie, która z dnia na dzień może zostać bez pracy i bez pieniędzy.

Posiadanie większej liczby klientów daje mi też ten komfort, że nie muszę być od żadnego z nich zależna i jeśli współpraca mi się z kimś nie układa – mogę bez większych konsekwencji dla domowego budżetu zrezygnować z tej współpracy.

Praca dla małych klientów ma dla mnie jeszcze jedną zaletę – to różnorodność zleceń. W czasie kilku lat pracy w domu miałam okazję pisać o najdziwniejszych rzeczach,  o których musiałam się sporo dowiedzieć – od okien na poddasza, do rolet okiennych, od lokat bankowych po rekordy Guinnessa, od e-commerce po sposoby na tanie loty czy opisy obyczajów i tradycji na Hawajach. Dzięki tej różnorodności praca w domu bywa ciekawsza niż mogłoby się wydawać.


Zapisz się na newsletter i pobierz bezpłatne materiały!

Po zapisaniu się na newsletter otrzymasz listę 12 technik, dzięki którym inni uznają Cię za eksperta w branży oraz specjalny rabat na moje produkty!

Zostaw swój adres e-mail żeby pobrać je w formie pliku PDF.

Zapisałeś się na newsletter. Sprawdź swoją skrzynkę e-mail, dostaniesz wiadomość ode mnie! Jeżeli jej nie znajdziesz, zajrzyj do folderu SPAM.