Pytanie, które powtarza się w Waszych mailach – kiedy jest dobry moment na założenie biznesu? Spróbuję dzisiaj na nie odpowiedzieć.

Aleksandra pisze w mailu: „Mam pomysł na mały biznes, ale boje się ryzyka, nie wiem czy będzie zainteresowanie na moje produkty, czy się spodobają, czy będzie z tego jakikolwiek zysk, nie tylko na początku ale i później.” i pyta, co robić – czy zakładać firmę od razu, czy może produkować i sprzedawać zanim się ją założy?


No cóż, pomysł na biznes, nawet najlepszy, to dopiero początek. Ile to ja już miałam świetnych pomysłów! Ciekawy serwis internetowy, fajne produkty rękodzielnicze, biznesy usługowe… Przez te kilka lat od skończenia studiów przynajmniej kilkanaście razy wpadałam na jakiś genialny pomysł na biznes, który miałby mi dać niezależność i pieniądze. Ale zanim zabiorę się do realizacji pomysłu, najpierw przechodzę przez kilka etapów. Najczęściej na którymś z nich mój genialny pomysł upadał, co dawało mi do myślenia, że wcale taki genialny nie był 😉

1. Sprawdzam konkurencję

Czy ktoś już w Polsce sprzedaje takie produkty, jakie chciałabym sprzedawać? Po ile? Jakie jest zainteresowanie? Czy mogę sprzedawać podobne i liczyć na takie samo zainteresowanie? Czy mogę zrobić coś lepiej niż konkurencja? Czy w mojej okolicy jest taki biznes usługowy, jaki chciałabym otworzyć? Ile jest konkurencyjnych firm, jak działają? I tak dalej.

Tych pytań, jakie należy sobie zadać, jest dużo, a ich treść oczywiście zależy od tego, jaki pomysł na biznes przyszedł nam do głowy. Dobrze jest poświęcić na sprawdzanie konkurencji nieco więcej czasu niż kilka minut, które pozwala na pobieżne przejrzenie wyników wyszukiwania w Google.

Jeśli zorientujesz się, że w Polsce dla Ciebie konkurencji nie ma – sprawdź, czy jest firma o podobnym profilu lub podobny produkt gdzieś indziej – w Europie czy w Stanach. Jeżeli nigdzie nie ma – to albo wpadłeś na coś absolutnie oryginalnego, albo Twój pomysł jest nie do zrealizowania lub niepotrzebny i być może się nie sprawdzi.

Konkurencyjne firmy warto sobie gdzieś zapisywać – namiary na nie, wnioski wyciągnięte z analizy ich oferty – przydadzą się do konstruowania własnej oferty gdy przyjdzie na to czas.

2. Sprawdzam rynek

Czyli próbuję zorientować się, czy ktoś byłby zainteresowany moją działalnością. Czasem nie trzeba tego specjalnie robić, bo pomysł na biznes pojawia Ci się w głowie jako odpowiedź na jakąś niezrealizowaną potrzebę. Np. mieszkasz w średniej wielkości mieście, w którym nie ma żadnego fryzjera i wszyscy jeżdżą do fryzjera do dużego miasta i narzekają, że kiedyś był fryzjer w okolicy, to było wygodniej. Naturalne będzie otwarcie salonu fryzjerskiego w takim mieście.

Jeśli chcesz coś produkować i sprzedawać przez internet – rynek jest oczywiście nieograniczony zasięgiem i teoretycznie możesz mieć miliony klientów. Ale czy będzie zainteresowanie Twoim produktem? I jak wielkie? Jeśli Twój produkt to koszulki – wiadomo, że kupić je może każdy, o ile będą na tyle interesujące, że spodobają się klientom. Ale jeśli będziesz produkować np. jakieś specjalne wyposażenie dla narciarzy biegowych – musisz zorientować się, jak wielu jest w Polsce narciarzy biegowych, gdzie zaopatrują się w sprzęt, czy to, co chcesz im zaoferować możesz wystawić we własnym sklepie internetowym i liczyć na klientów czy musisz nawiązać współpracę z dużymi sieciami sklepów ze sprzętem dla narciarzy, bo Twoi klienci nie kupują tego typu rzeczy przez internet? Nie wszystko można sprzedać w internecie, trzeba to mieć na uwadze, myśląc o własnym produkcie i kanałach dystrybucji.

3. Ile można na tym zarobić

Na tym wyłożył się mój ostatni pomysł na biznes. Wymyśliłam sobie, że będę sprzedawać akcesoria do drinków – konkretnie słomki, parasolki, tego typu drobiazgi oraz syropy. Teoretycznie wszystko wyglądało obiecująco – rynek był, konkurencja żadna, produkt dobry, kanał dotarcia był. Zainteresowanie klientów też było, codziennie wysyłałam paczki ze sprzedanymi produktami. Tyle że na tanich produktach, jak słomki, nawet kilkudziesięcioprocentowa marża to zaledwie kilka złotych, więc musiałabym sprzedawać przeogromne ilości słomek, żeby zarobić chociażby kilka stów na tym pomyśle na biznes.

Jeśli chcesz czymś handlować, oferować jakąś usługę – zaplanuj ceny (najlepiej w porównaniu z konkurencją) i dokładnie policz, ile musiałbyś sprzedać w miesiącu, żeby zarobić satysfakcjonujące kwoty. Odlicz od nich podatek dochodowy i składki na ZUS. Dopiero wtedy zorientujesz się, czy Twój pomysł na biznes w rzeczywistości jest opłacalny.

4. Sprawdzam, czy potrzebne są uprawnienia, pozwolenia do realizacji mojego biznesu

Kiedy się siedzi przed komputerem i szuka pomysłu na biznes (a niektóre biznesy powstają właśnie w ten sposób, nie z potrzeby wypełnienia jakiejś niszy, na którą się trafiło, tylko poprzez przeglądanie pomysłów w sieci) – wtedy do głowy przychodzą różne pomysły. Na przykład czytasz o tym, ile można zarobić na nieruchomościach, ile osób nie może sprzedać swojego mieszkania i widzisz, gdzie leży problem – brzydkie zdjęcia, mieszkania nieprzygotowane do sprzedaży. I eureka! Mam pomysł na biznes – założę biuro pośrednictwa w obrocie nieruchomościami, które w ramach pośrednictwa będzie świadczyło też usługi home stagingu. Tylko że do takiej działalności do 2013 roku trzeba było mieć licencję. Teraz wystarczy tylko ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej.


To zresztą także warto sprawdzić przed założeniem biznesu – nie tylko licencje i uprawnienia, ale także to, czy prowadząc taki biznes, o jakim marzysz, musisz mieć OC.

5. Robię kilka sztuk produktu i próbuję sprzedać czyli działalność na próbę

Założyć firmę trzeba wtedy, gdy działalność, którą się zajmujesz, wykonywana jest w sposób „zorganizowany i ciągły”. Nic więc nie stoi na przeszkodzie, żeby na próbę zrobić na szydełku kilka czapek, które wystawisz na Allegro albo dać ogłoszenie o tym, że świadczysz jakąś działalność usługową (np. jesteś fotografem i robisz zdjęcia ślubne). Ostatecznie działalność usługową możesz rozliczyć przecież umową o dzieło, a od sprzedanych czapek zapłacić podatek (odprowadzasz zaliczkę na podatek dochodowy do 20. dnia następnego miesiąca).

Dopiero kiedy okaże się, że faktycznie czapki idą jak świeże bułeczki – opłaca się założyć firmę.

6. Zakładam firmę

To ostatni krok, na który ja zdecydowałabym się dopiero wtedy, gdy miałabym pewność, że mój pomysł na biznes zarobi przynajmniej tyle, by pokryć składki w pierwszych miesiącach działalności.

I jeszcze mała uwaga – jeśli boisz się zakładania działalności i nie wiesz, czy zarobisz na składki – możesz skorzystać z oferty Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości. Wbrew pozorom to oferta nie tylko dla studentów i ludzi młodych, ale dla wszystkich. W skrócie i uproszczeniu – zamiast płacić ponad 400 zł na ZUS i inne składki, płacisz 250 zł co miesiąc na rzecz AIP, ale możesz działać tak jak każdy inny przedsiębiorca – podpisywać umowy, wystawiać faktury, a zarobione przez Ciebie pieniądze wpływają na Twoje subkonto w AIP. Więcej poczytaj na ich stronie.

Na zakończenie jeszcze kilka postów, które mogą Cię zainteresować:

Przyznajcie się, mieliście jakieś genialne pomysły na biznes, które z perspektywy czasu okazały się całkiem nierealne, nieopłacalne albo… głupie? 🙂

paperclip-168336_1280

[wysija_form id=”2″]


Zapisz się na newsletter i pobierz bezpłatne materiały!

Po zapisaniu się na newsletter otrzymasz listę 12 technik, dzięki którym inni uznają Cię za eksperta w branży oraz specjalny rabat na moje produkty!

Zostaw swój adres e-mail żeby pobrać je w formie pliku PDF.

Zapisałeś się na newsletter. Sprawdź swoją skrzynkę e-mail, dostaniesz wiadomość ode mnie! Jeżeli jej nie znajdziesz, zajrzyj do folderu SPAM.