Co można zjeść w Polsce na ulicy? Ostatnio często burgery, w Łodzi także kebab, hot-dogi, można napić się bubble tea, ale jeśli chodzi o uliczne jedzenie – pomysłów na biznes może być więcej. Oto kilka, które widziałam podczas wakacyjnych wyjazdów.

Amsterdam – bułka ze śledziem

Jako jedną z rzeczy, której w Amsterdamie trzeba spróbować jeden z mieszkańców miasta wymienił nam „haring” czyli bułkę ze śledziem, która wygląda trochę jak nasz hot-dog i kupić ją można też w miejscach, w których sprzedają hot-dogi. Aż dziwne, że w Polsce nie sprzedają takich śledziowych hot-dogów (a przynajmniej w Łodzi nie ma). Tomek był urzeczony tym smakiem, jako miłośnik śledzi 🙂

śledź ledwo doczekał zdjęcia - taki był pyszny!

śledź ledwo doczekał zdjęcia – taki był pyszny!

Kijów – kwas chlebowy z dystrybutora i kawa

W stolicy Ukrainy byliśmy tylko 3 dni, ale udało nam się spróbować kwasu chlebowego, który sprzedawany jest na ulicach w plastikowych kubeczkach za jakieś grosze i podobno świetnie gasi pragnienie. No nie wiem, mnie smakował trochę jak rozmoczony chleb – nie mój smak 🙂

Ale inna ciekawa rzecz, którą zauważyliśmy w Kijowie to stoiska z kawą, szczególnie przy wejściach do metra. Nawet na osiedlach, z dala od centrum, można było spotkać kogoś, kto stał z kawą z takiego przenośnego ekspresu. Czyżby Ukraińcy nie mieli czasu na wypicie kawy przed wyjściem z domu?

Kijów odwiedziliśmy podczas finału Euro 2012. Zdjęć kawy nie mam :)

Kijów odwiedziliśmy podczas finału Euro 2012. Zdjęć kawy nie mam 🙂

 

Chorwacja – pizza na kawałki i naleśniki

W Polsce rzadko można kupić pizzę sprzedawaną na pojedyncze kawałki, a jeśli już, to nie zawsze jest to świeża pizza z prawdziwego zdarzenia, z pizzerii, sprzedawana na ulicy. W galeriach handlowych – owszem, może czasem w kurortach wakacyjnych, ale na ulicach dużych miast nie widziałam pizzy w kawałkach. A szkoda, czasem by się zjadło 🙂

W Chorwacji jedną z obowiązkowych pozycji w karcie w każdej knajpie są naleśniki – z dżemem i z orzechami i orzechowym sosem, polane czekoladą. Naleśniki sprzedaje się także na ulicach – wówczas są podawane na plastikowym talerzyku i je się je wprost z talerzyka, bez sztućców. Dla mnie, naleśnikowego maniaka – to raj! Szkoda, że w turystycznych atrakcjach, jak Wodospady Krka, te naleśniki były znacznie droższe niż w restauracjach. Ale taki już urok turystycznych atrakcji.

Dlaczego nikt dotąd nie wymyślił, żeby w Polsce sprzedawać naleśniki na ulicy, z wózka? Skoro naleśnikarnie takie jak Manekin są oblegane, to i ze sprzedażą naleśników z foodtrucka nie powinno być problemu. A może to po prostu w Łodzi nie ma naleśników na ulicach, a gdzieś już są?

Najdziwniejsza rzecz, jaką jedliśmy w Chorwacji - smażone kalmary. Dziwne dość.

Najdziwniejsza rzecz, jaką jedliśmy w Chorwacji – smażone kalmary. Dziwne dość.

 

Bułgaria – ziemniak z farszem

Genialną rzecz jedliśmy w bułgarskim aquaparku – dużego ziemniaka z sosem tzatziki i farszem z warzyw, szynki i żółtego sera. Ziemniak był przygotowany jak fast food – podchodziłeś do stoiska, zamawiałeś i od razu dostawałeś żarcie. Może to nie do końca uliczne jedzenie, ale świetnie nadawałoby się do jedzenia także na ulicach.

To tyle jeśli chodzi o moje pomysły na biznes: uliczne jedzenie z rożnych krajów. A co Wy widzieliście ciekawego za granicą, czego nie ma jeszcze na polskich ulicach, a co mogłoby się sprzedać? Podzielcie się w komentarzach!

uliczne jedzenie

Chorwacja: Jeziora Plitwickie


Zapisz się na newsletter i pobierz bezpłatne materiały!

Po zapisaniu się na newsletter otrzymasz listę 12 technik, dzięki którym inni uznają Cię za eksperta w branży oraz specjalny rabat na moje produkty!

Zostaw swój adres e-mail żeby pobrać je w formie pliku PDF.

Zapisałeś się na newsletter. Sprawdź swoją skrzynkę e-mail, dostaniesz wiadomość ode mnie! Jeżeli jej nie znajdziesz, zajrzyj do folderu SPAM.