Kiedyś wydawało mi się, że praca w domu jest świetna, bo nie trzeba nawet wstawać z łóżka. Tak niestety nie jest.

Osoby pracujące w domu, z którymi rozmawiałam, niezależnie od tego, czym tak naprawdę się zajmują, zawsze mówią, że nie potrafią pracować w piżamie, bez wychodzenia z łóżka. Są i takie, które ubierają się, a nawet malują (!) przed rozpoczęciem pracy, bo takie przygotowanie pozwala im poczuć, że „są w pracy” i muszą skupić się nad zadaniami, które mają do wykonania. Ja aż do tego stopnia nie przygotowuję się do pracy, ale nie pracuję też w piżamie czy w łóżku. Ok, zdarza mi się odpalić komputer i zrobić poranną prasówkę, sprawdzić statystyki odwiedzin moich blogów i wczorajsze zarobki, ale zanim zabiorę się do wykonania zleceń, muszę umyć się, umyć włosy (bezwzględnie codziennie!), uczesać i ubrać. No po prostu wyglądać jak człowiek 🙂

Przygotowanie do pracy nie tylko pozwala mi się skupić i lepiej czuć, ale i rozbudzić. Poza tym – osoby, które pracują w domu, a mieszkają z innymi domownikami, powinny pamiętać, że być może mąż, żona czy rodzice nie chcą oglądać Cię cały dzień w „nieładzie”. Jeśli nie chce Ci się np. codziennie myć włosów czy golić dla siebie (a normalnie robiłbyś to, chodząc do pracy), to rób to dla drugiej osoby, która z Tobą mieszka.

Pozostaje jeszcze jedna kwestia – w czym pracować w domu? Ubierać się tak, jak do wyjścia, czy może bardziej po domowemu? Tu najlepiej postępować w zgodzie ze sobą, ale (ze względu na współmieszkańców) pamiętać o tym, by nie chodzić w ciuchach brudnych (czyli np. poplamionych). Ubierz się tak, że gdy zapuka do Ciebie listonosz czy sąsiadka, nie będziesz wstydził się swojego domowego stroju.

Moi faworyci jeśli chodzi o ubrania do pracy w domu to dresowe spodnie i wygodne koszulki z krótkim rękawem. Raczej nie są to powyciągane T-shirty, które nadają się tylko do spania, ale takie koszulki, które założyłabym wychodząc z domu. Podobnie jak spodnie – te, które noszę pracując w domu, zakładam także czasem na rower czy do biegania.

Pamiętaj, że w kupowaniu ubrań tylko do noszenia w domu nie ma nic złego – to wcale nie jest wyrzucanie pieniędzy (wiele osób tak myśli, bo przecież w domu można chodzić w czymkolwiek). Potraktuj to tak, jakbyś kupował strój do pracy. Z pewnością doceni to Twój mąż czy żona – nie ma nic gorszego niż widok zaniedbanego partnera, w poplamionej koszulce i z brudnymi włosami, który nie dba o siebie, bo przecież pracuje w domu i nie musi nikomu się pokazywać 😉


Zapisz się na newsletter i pobierz bezpłatne materiały!

Po zapisaniu się na newsletter otrzymasz listę 12 technik, dzięki którym inni uznają Cię za eksperta w branży oraz specjalny rabat na moje produkty!

Zostaw swój adres e-mail żeby pobrać je w formie pliku PDF.

Zapisałeś się na newsletter. Sprawdź swoją skrzynkę e-mail, dostaniesz wiadomość ode mnie! Jeżeli jej nie znajdziesz, zajrzyj do folderu SPAM.