Dziś odpowiedź na pytanie jednej z czytelniczek, dotyczące małych i niezbyt dobrze płatnych zleceń. Czy rozmieniać się na drobne?

Paulina z bloga Style Recital zapytała w komentarzu o to, jaką strategię przyjąć jeśli chodzi o zlecenia na początku pracy jako freelancer:

Czy brać wszystkie zlecenia? Jeśli rozkręcamy się i chcemy zdobyć Klientów, ale nie na każdy temat mamy potrzebną wiedzę- co robić? Traktować to jako ćwiczenie warsztatu, czy raczej niepotrzebną praktykę, którą możemy zepsuć sobie opinię?

Na to pytanie oczywiście nie ma jednej dobrej odpowiedzi, ale powiem Ci – i Paulinie – jaką ja miałam taktykę od początku.

Moje pierwsze zlecenia z copywritingu to były zlecenia na tzw. precle, czyli teksty po 1000 znaków, pisane na potrzeby robotów Google. Stawka oszałamiająca – 1 zł za 1000 znaków. Szybko się zorientowałam, że stać mnie na pisanie czegoś lepszego i za większe pieniądze, ale precle pisałam jeszcze długo – obok innych zleceń w sumie chyba ze 2 lata, oczywiście za zupełnie inną kwotę. Od samego początku brałam wszystkie zlecenia, jakie wpadły mi w ręce, nawet za niewielkie stawki, dopiero z czasem zaczęłam odrzucać te gorzej płatne i skupiać się tylko na tych lepszych, gdy już wiedziałam, że tych lepszych wystarczy, żeby uzbierać na życie 😉

Moim zdaniem jeśli jesteś zupełnie początkujący – niezależnie od tego, czy zajmujesz się copywritingiem, grafiką, programowaniem czy czymkolwiek innym – warto na początku brać nawet te mniej ambitne i mało płatne zlecenia, a to z kilku powodów:

  • trening czyni mistrza, a im więcej piszesz/rysujesz/kodujesz – tym więcej się uczysz i jesteś lepszy w tym co robisz
  • nawet kiepsko płatne zlecenia budują Twoje portfolio, choć są oczywiście lepsze sposoby na jego budowanie (przeczytaj: Freelancer bez portfolio? Jak zacząć zdobywać zlecenia)
  • moja zasada jeśli chodzi o zlecenia to: ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka. Z wielu mało płatnych zleceń można uzbierać kwotę potrzebną do przeżycia, więc nie ma co się na takie zlecenia obrażać
  • mając kiepsko płatne zlecenia potrzebujesz ich więcej, a zatem więcej musisz się narobić, ale za to masz pewnie więcej różnych klientów. To oznacza, że jest mniejsza szansa, że nagle zostaniesz bez zleceń – wszyscy naraz przecież nie zrezygnują.
  • klienci miewają problemy z terminowymi płatnościami – ale przecież nie wszyscy naraz. Dlatego pracując dla wielu małych klientów masz mniejszą szansę na poważne problemy z płynnością
  • ktoś, kto zleca małą rzecz może potem zlecić coś większego lub polecić Cię komuś innemu, kto płaci lepiej. To zdarzyło mi się już bardzo wiele razy – pamiętam jedno zlecenie na napisanie małego tekstu dla pewnego klienta na jego stronę internetową. Króciutka notka, kilkadziesiąt złotych na tym zarobiłam. Ale po miesiącu czy dwóch napisał do mnie inny pan, o tym samym nazwisku, który powiedział, że pisze z polecenia brata. Z tym drugim współpracowałam przez 2 lata, pisząc mu wiele różnych tekstów, a ten pierwszy zlecił mi tylko ten jeden krótki i nic więcej. Dlatego zawsze powtarzam, że warto brać nawet małe, pojedyncze zlecenia, bo nigdy nie wiesz, czy z takiej małej współpracy nie urodzi się kiedyś coś większego i bardziej opłacalnego.

Mam nadzieję, że moja odpowiedź pomoże Paulinie i wszystkim, którzy zastanawiają się nad tym dylematem początkującego freelancera. A może ktoś z czytelników-freelancerów ma inne zdanie na ten temat? Chętnie poznam Twoją opinię!

czy brać wszystkie zlecenia


Zapisz się na newsletter i pobierz bezpłatne materiały!

Po zapisaniu się na newsletter otrzymasz listę 12 technik, dzięki którym inni uznają Cię za eksperta w branży oraz specjalny rabat na moje produkty!

Zostaw swój adres e-mail żeby pobrać je w formie pliku PDF.

Zapisałeś się na newsletter. Sprawdź swoją skrzynkę e-mail, dostaniesz wiadomość ode mnie! Jeżeli jej nie znajdziesz, zajrzyj do folderu SPAM.