Koniec roku to czas na podsumowania i plany na przyszłość. Nie tylko te blogowe, zawodowe, ale też kilka osobistych celów i planów.

Od dawna jestem zdania, że żeby coś w życiu osiągnąć i do czegoś dojść, trzeba mieć przed oczami cel, do jakiego się dąży. Trzeba być jak Super Mario. To między innymi dlatego już trzeci rok z rzędu w okolicach Sylwestra wyjeżdżamy z Łodzi do innego miasta, żeby spędzić kilka dni z dala od domu, domowych spraw, także z dala od pracy, którą mam przecież w domu. Sylwestrowy wyjazd zawsze jest okazją do podsumowania całego roku, tego, co w tym roku udało się osiągnąć, a co się nie udało. I do snucia planów na przyszłość – na kolejny rok.

Jeśli nie robisz takiego podsumowania co roku i nie planujesz kolejnego – gorąco Cię do tego zachęcam. Ja już nie raz przekonałam się, że dzięki planowaniu udaje mi się więcej osiągnąć, dalej dojść i działać w bardziej uporządkowany sposób.

Mój rachunek sumienia – co mi się udało w tym roku

  • przeczytane książki: 36. To nieco mniej niż rok temu, ale i tak mogę być z siebie dumna, bo to 3 książki w miesiącu. Większość to kryminały i thrillery medyczne (w tym roku zakochałam się w Charlotte Link, przeczytałam sporo książek Harlana Cobena, Robina Cooka, na mojej liście przeczytanych książek są też pozycje Alex Kavy, Simona Becketta, Jeffery’a Deavera i Charlain Harris), ale udało mi się poczytać też trochę przydatnych rzeczy, m.in. o e-biznesie i finansach (zobacz: 3 książki, które pomogą Ci ogarnąć finanse osobiste). Do tego świetna książka Julity Bator o zdrowym odżywianiu, poradnik Radzki o modzie i książka duetu Lekko Stronniczy.
  • regularnie prowadzić ten blog. Przez cały rok udało mi się publikować wpisy regularnie 2-3 razy w tygodniu, z małym wyjątkiem, gdy leżałam w szpitalu. To chyba pierwszy mój projekt, który prowadzę z taką konsekwencją i regularnością. W dodatku blog gromadzi już około 20 tysięcy użytkowników miesięcznie, co też jest sporym sukcesem.
  • zapisać na siłownię – wprawdzie dopiero pod koniec listopada, więc regularnie chodzę dopiero od miesiąca, ale za to 3 razy w tygodniu, więc to też sukces.
  • utrzymać zarobki na stałym poziomie, mimo rezygnacji z gorzej płatnych zleceń. W zeszłym roku postanowiłam, że rezygnuję z pisania opisów do katalogów, precli i innych małych zleceń, których było bardzo dużo, ale były słabo płatne. Opłaciło się – przyszli nowi klienci, ambitniejsze zlecenia i zarobki nie spadły, a czasu jest trochę więcej.
  • nauczyć pracować z listą zadań do zrobienia. Nie zawsze mi się to udawało, ale teraz korzystam z kalendarza i Trello regularnie i znacznie lepiej udaje mi się zorganizować pracę i wyrobić z większością zaplanowanych zadań.

Co mi się nie udało

  • rozkręcić dwóch fajnych blogów, które założyłam w styczniu ubiegłego roku. Plany były ambitne, tematyka wybrana, nawet sporo tekstów na nowe blogi puściłam, ale nie miałam tyle czasu, by poświęcić go na rozruszanie tych blogów do tego momentu, by mogły zarabiać na AdSense. No cóż, może uda się w tym roku.
  • zrobić przetworów poza dżemem truskawkowym. Obiecałam sobie, że w tym roku zrobię ogórki, paprykę i kilka innych fajnych rzeczy – nie wystarczyło czasu w wakacje, bo przygotowania do ślubu zajęły więcej czasu, niż się spodziewałam.
  • tak zorganizować pracy, żeby pracować tylko od poniedziałku do czwartku i mieć trzydniowy weekend, co mi się marzy od długiego czasu.

Moje plany na 2015 rok

Planów jak zwykle mam dużo, oto kilka z nich, związanych z pracą na swoim:

  • nauczyć się oddelegowywać zadania i podzlecać to, co zajmuje mi mnóstwo czasu, a nie sprawia przyjemności i może być zrobione przez kogoś innego. Już wiem, że bez tego moja firma się nie rozwinie, ale czasem trudno pogodzić się z tym, że trzeba coś komuś oddać zamiast zrobić to samemu.
  • wrócić do zarabiania na AdSense średniej krajowej, czyli powiedzmy te 2700zł na rękę. Ostatnio idzie mi nieco gorzej, więc pracy przede mną sporo. W styczniu opublikuję ostatnie już zestawienie zarobków z AdSense z moich blogów – mam nadzieję, że nie będzie gorsze od listopadowego, choć może być różnie 🙂
  • zdywersyfikować źródła dochodów z blogów – testuję od kilku miesięcy różne programy partnerskie, mam nadzieję, że w tym roku uda mi się sprawdzić ich na tyle dużo i na tak różne sposoby, że pod koniec roku będę wiedziała, jak i gdzie promować programy partnerskie.
  • wrócić do regularnego publikowania filmów na YT. Do realizacji tego celu zabrałam się już jakieś półtora miesiąca temu, ale może się okazać, że zabraknie mi zapału.
  • dbać o rozwój osobisty i czytać więcej książek, które przydadzą mi się w pracy, ale też takich, które wniosą coś więcej do mojego życia niż rozrywkę. Na półce mam już kolejne dwie książki o zdrowym żywieniu, tym razem Beaty Pawlikowskiej, a także słynnego Kiyosakiego, którego jeszcze nie czytałam. I jeszcze „Jak pomnażać oszczędności” Macieja Samcika też czeka na przeczytanie. Te cztery pozycje książkowe mogę określić jako moje postanowienie noworoczne, a jeśli uda mi się przez cały rok przeczytać jeszcze coś związanego z e-biznesem, freelancingiem, organizacją czasu czy finansami to będzie już w ogóle super.

Do tego jeszcze mogłabym dopisać całą listę osobistych celów, które jak co roku nie są bardzo wielkie i ambitne. W tym roku np. chciałabym nauczyć się piec serniki i zrobić chociaż jeden domowy pasztet. I poszerzyć mój repertuar domowych wędlin, bo jedzenie domowej wędliny zamiast kupionej bardzo mi pasuje 🙂 Chciałabym także w końcu zwiedzić Warszawę, bo nie wiem jak to się stało, ale w większości dużych polskich miast byliśmy na kilkudniowych wycieczkach, a w stolicy akurat jakoś nie. Pewnie mamy z Łodzi za blisko. I kontynuować comiesięczne wypady do różnych łódzkich restauracji – raz w miesiącu ze znajomą parą odwiedzamy nowy lokal, w którym jeszcze nie byliśmy. Na razie udało nam się zjeść w restauracji ormiańskiej, węgierskiej i tajskiej, teraz na tapecie mamy kuchnię pakistańską. Na szczęście restauracji w Łodzi nie brakuje. No i w tym roku mamy w planach tylko jedno wesele znajomych, więc może uda się za to częściej wyjeżdżać w jakieś kilkudniowe podróże.

To tyle o moich planach i celach na 2015 rok. A jak Twoje plany? Masz w ogóle zwyczaj spisywania postanowień noworocznych? Daj znać w komentarzu!

Rok temu plany noworoczne układałam w Toruniu

Rok temu plany na 2014 rok układałam w Toruniu


Zapisz się na newsletter i pobierz bezpłatne materiały!

Po zapisaniu się na newsletter otrzymasz listę 12 technik, dzięki którym inni uznają Cię za eksperta w branży oraz specjalny rabat na moje produkty!

Zostaw swój adres e-mail żeby pobrać je w formie pliku PDF.

Zapisałeś się na newsletter. Sprawdź swoją skrzynkę e-mail, dostaniesz wiadomość ode mnie! Jeżeli jej nie znajdziesz, zajrzyj do folderu SPAM.